Morze nie robi krzywdy temu, kto nauczy się z nim obchodzić. Gdynia robi to od ponad stu lat i wychodzi jej to znakomicie!
To autorski pomysł na popularyzowanie i oswajanie miasta z morza i z marzeń. Gdynia jest niesforną partnerką: czasem metropolitarnym zadęciem męczy i zniewala, czasem utula małomiasteczkowością zielonych skwerów i bocznych ulic. Zawsze jednak zaprasza do dialogu, prowokuje do dyskusji.
Właśnie tutaj postanowiłem mówić o tym, co mnie porusza i inspiruje, oraz o tym, co z tego wynika. Historie, które prezentuję, wydarzyły się naprawdę albo zupełnie je zmyśliłem. We wszystkich prawdziwa jest Gdynia, to pewne.
Miasto jest czymś więcej niż tylko ustrukturalizowaną formą, jest „architekturą umysłów mieszkańców”.
Uważam, że nerwem miasta są ludzie. Związki emocjonalne z przestrzenią, która nas otacza, są trwałe i silne, choć nie zawsze zdajemy sobie z nich sprawę.
Postrzegam miasto jako żywą strukturę, z którą wchodzę w interakcję. Gdynia wpływa na mój sposób postrzegania świata, a zatem na moje życie i jego jakość. To staram się pokazać poprzez opowieści, teksty, spotkania i zdjęcia w ramach projektu Gdynia-Morze?.
Gdynia jest niesforną partnerką, czasem metropolitarnym zadęciem męczy i zniewala, czasem utula małomiasteczkowością zielonych skwerów i bocznych ulic. Zawsze jednak zaprasza do dialogu, prowokuje do dyskusji. W jej poetykę wrośnięte jest MORZE: szorstkie, agresywne w wyrazie, ale pogłaskane i docenione odwdzięcza się uczuciem nieograniczonej wolności.
Gdynia jest niesforną partnerką, przebiegle trąca różne zmysły, nie pozostawia mieszkańców obojętnymi, angażuje i wrasta w ich emocje. Ten udany mariaż ze swoimi mieszkańcami trwa już ponad 100 lat.
Historie o porcie, promach, modernizmie, pizzy i ludziach. Szybko, po gdyńsku.